wtorek, 5 sierpnia 2014

Kosmetyki, które na mnie się nie sprawdziły

W takie dni z trzydziestostopniowym upałem zafundowałam sobie wiatrak, cień, wodę z cytryną i brak jakichkolwiek męczących zadań. Poza tym, że po przebytym ostatnio remoncie należy powoli i systematycznie odkurzać, ponieważ wyłazi ze wszystkich kątów, nie robię zbyt wiele. Wyleguję się i mogę w końcu trochę więcej czasu poświęcić blogowi.
Nie chciałam nazywać tego posta buble lub podobnie, ponieważ wiadomo: ten sam kosmetyk jedni kochają a inni nienawidzą. Nie raz, nie dwa zdarzyło się, że ktoś dziwi się, kiedy słyszy, że produkt nie zachwycił mnie, a jego wielbicielek jest cały ogrom.
1. Łagodny płyn micelarny, Lirene- nie sprawdza się przy cerze tłustej trądzikowej, potrzebującej dobrego oczyszczenia. Nie pieni się, źle zmywa sebum i makijaż.

2. Odżywka z owsem, Yves Rocher- nie dała spektakularnych efektów, nie czułam żeby włosy były bardziej wygładzone, nigdy mi się nie puszyły, nie mogę stwierdzić czy przestały. Nie zauważyłam efektu WOW. Ponad to kosztuje (według mnie: aż) 14,90zł za 150 ml, jest niewydajna, a w składzie ma alkohol benzylowy. Ogół sprawia, że nie jestem z niej zadowolona, nie kupię jej ponownie i nie będę nikogo zachęcać.

3. Odżywka Gloss Spulung, Isana- ta odżywka również nie sprawdziła się na moich włosach, próbowałam na wszelkie sposoby dodając do niej mąkę ziemniaczaną, olejki, miód, żel aloesowy i inne półprodukty i nie podobał mi się efekt ostateczny. Czytałam o niej dużo pozytywnego więc może tylko moje włosy są tak oporne.

4. Pomadka Perfect Color od Miss Sporty odcień 022 BB Nude- na ustach wygląda po prostu brzydko, chociaż jej odcień jest ładny, wyraźnie podkreśla wszystkie suche skórki, wchodzi w załamania, potrafi sama wykręcić się w torebce i wtedy łatwo o kraksę. Zapach jest znośny, ale i tak niezbyt przyjemny.

5. Oliwka, Skarb Matki- parafina, ot co. Kupiłam ją na szybko, nawet nie sprawdziłam składu, nie zauważyłam, jaki diabeł się tam znajduje. Zależało mi na prawdziwym nawilżeniu, nie oblepieniu skóry. Oliwka pozostawiała nieprzyjemną warstwę na skórze, używam ją czasem do peelingów, ale moimi ulubionymi i tak zostaną te Rossmannowskie. Podziękuję za oliwkowe eksperymentowanie.

Używałyście, któryś z tych kosmetyków? Jakie są Wasze odczucia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz