Dziś urzekających kosmetykach i o tym po pochłonęło mnie ostatnio w wolnym czasie. Bez zbędnych słów wstępu: moi lipcowi ulubieńcy.
1. Krem do rąk, Deba- ma piękny, ciasteczkowy zapach. Nie wiem dlaczego przez tyle czasu przechodziłam obojętnie obok pozytywnych recenzji i obok półek, na których stał. Zapach nie jest za ciężki na lato, więc został ulubieńcem numer jeden.
2. Tonik Organique- jego dwie najlepsze cechy to: zapach i faktyczne nawilżenie cery. Szkoda, że jest aż tak drogi, bo byłby moim jedynym.
3. Krem do stóp z łoju jelenia, FussWohl- niby do stóp, ale najbardziej sprawdził mi się do dłoni. Bardzo szybko się wchłania, chociaż jest dosyć gęsty nie stwarza na dłoniach tłustej powłoki, która latem sprawia, że moje ręce pocą się i lepią.
Teraz zupełnie niekosmetycznie, czyli o tym co pochłonęło mnie w tym miesiącu:
1. Myśliwiecka, Artur Andrus- płytę dostałam kiedyś od chłopaka, który zrobił mi wtedy ogromną niespodziankę i zawsze bardzo chętnie do niej wracam. Lubię satyrę i nutkę ironii Pana Piosenkarza Andrusa oraz klimat w jakim utrzymany jest cały album.
3. Zielony olejek zapachowy Harmonize, Home&You- kojarzy mi się z moją ulubioną mgiełką z Avon, którą kilka lat remu nałogowo kupowałam, niestety nie ma jej już w stałym asortymencie i nawet nie pamiętam jej nazwy. Ten zapach uwielbiałam ponad wszystkie. Teraz trafiło mi się zastępstwo w formie olejku, aromat jest orzeźwiający, słodki, bardzo przyjemny.
4. Poezje, Józef Czechowicz- wspominałam już, że jestem bardzo związana ze wchodem Polski. Czechowicz pochodził z Lublina i z jego twórczością jestem również mocno związana. Tematyka jego poezji nawiązuje do tych aspektów, które u mnie wywołują ogromne emocje. Szczerze polecam zapoznać się z jego wierszami.
Co Wy polubiłyście w lipcu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz