Nie będę się zagłębiać w pochodzenie, zastosowania kulinarne i barwiące tej przyprawy, przejdę od razu do sedna sprawy.
Od początku stosowania kurkumy przetestowałam wiele wersji i przepisów na tę maseczkę. Mój dedykowany jest głównie cerze trądzikowej(np. z wieloma krostkami ropnymi) oraz suchej lub przesuszonej. Jest świetna do cery 2in1: trądzikowa i przesuszona. Dodatkowo jeśli cera ma zabarwienie lekko ziemiste, szare, paćka potrafi nieco ją "rozświetlić", czyli nadal lekko żółty kolor(bardzo go lubię).Mój przepis
- łyżeczka kurkumy
- 2 łyżeczki wody lub hydrolatu
- 1/3 łyżeczki miodu
- 1 i 1/3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
Oczywiście cała poszewka jest żółta, z resztą podobnie jak ręce, paznokcie i umywalka. Jest ona jednak moją główną bronią, jeśli chodzi o walkę z wykwitami ropnymi. Z moich licznych doświadczeń wynika, że...po dwóch dniach kuracji maseczką krosty zaczynają się wysuszać, po dniach 7-12 są niemal niewidoczne. Był czas kiedy stosowałam ją przez cały miesiąc, codziennie i nie potrzebowałam żadnych drogich, antybiotykowych maści, ani aptecznych placebo.
Czy też stosujecie kurkumę? Jeśli tak, to w jaki sposób?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz