środa, 4 czerwca 2014

Jak pokonałam ból menstruacyjny?

Niemal od pierwszej miesiączki czyli od piątej klasy podstawówki męczyłam się z potwornymi bólami. Przez jakiś czas tradycją było, że przez pierwsze dwa dni krwawienia prawie nie wychodziłam z łóżka. Lata praktyki i próbowania przeróżnych metod sprawiły, że miesiączka przestała być dla mnie straszna. Jestem świadoma, że jest to mechanizm, który ma za zadanie w niewielkim stopniu i powoli przyzwyczaić mnie do bólu związanego z porodem. Jednakowoż wzbraniam się przed nim jak mogę i potrafię.
źródło: http://kobietawielepiej.pl
Co stosuję?

 Pierwszym ratunkiem po zażyciu mocnej tabletki przeciwbólowej jest przyłożenie bardzo ciepłego termoforu do podbrzusza, dla mnie jest to jak pierwsza pomoc. Ciepło sprawia, że moje mięśnie rozkurczają się, a ból staje się mniejszy i bardziej znośny.
Pierwsze zastosowanie tej metody to był pierwszy, duży przełom bo dotąd przeżywałam okres "w bulu i nadzieji". Tak też przez około dwa lata radziłam sobie, nadal nie wychodziłam z domu w pierwszych dniach, ponieważ jak tylko odkładałam ciepły kompres to czar pryskał. Musiałam koniecznie znaleźć jakiś magiczny sposób, żeby móc w jakikolwiek sposób funkcjonować we świecie. Nie żartuję. Nie potrafiłam funkcjonować, a dodam, że mam wysoki próg bólu, przynajmniej tak mówili moi lekarze, którzy nie mogli zdiagnozować mojej choroby (długa historia).

Niespodziewanie z pomocą przyszła moja korepetytorka, która przed samą maturą nie zgodziła się na odwołanie lekcji i nakazała kategorycznie do siebie przyjść. Byłam wściekła, ledwo tam dotarłam, nie miałam sił na podniesienie ręki, a już na pewno nie na naukę. Zaproponowała mi do picia kawę, powiedziała: Pomoże Ci, powiedział mi o tym sposobie doktorant z technologii żywienia...nie wiem jak to działa, być może po takim przygotowaniu uwalnia jakieś ukryte enzymy, o których nie mam pojęcia, a być może jest to tylko placebo. Tak czy inaczej zwykły ibuprofen, kawa plus doraźnie termofor sprawiły, że nie muszę wyłączać się z życia na dwa dni.

Wygląda to tak, że wlewam do małego rondelka lub metalowego kubeczka wody i wsypuję łyżeczkę mielonej kawy, zagotowuję, aż osadzi się pianka, odstawiam na minutę, znowu wstawiam na gaz. Robię tak trzy razy, aż kawa dobrze się zaparzy. Wypijam jak ostygnie i po jakichś 30-40 minutach prawie nie odczuwam bólu.
Ostatnio nawet pierwszego dnia miesiączki pojechałam do Warszawy na Ursynalia, bo nie mogłam przegapić w tym roku koncertu Mastodona i leżałam na trawie tylko 1 godzinę, ponieważ zapomniałam na czas wziąć kolejnej tabletki. Krótko mówiąc czuję wolność :D

Być może komuś pomogę, nie jest to inwazyjny sposób. Zawsze można spróbować, a nuż pomoże?
Jeśli ktoś wykształcony w tej dziedzinie wie, o co chodzi z tą kawą, chętnie się dowiem. Jeśli to placebo, proszę mnie nie informować, bo działa. Może ktoś zna i stosuje ten sposób?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz